|
Forum dla kobiet: Różności:
|
|
|
Forum panieńskie 2007-2008
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
A ja dziś mam 3 dzień zdychania - i nie ukrywam, że liczę że to jedna z moich słynnych 3dniówek i jurto będę już czuc się lepiej, bo jak nie to eszce 2 dni przedemną a jutro trochę załatwień i powrót do Krakowa więc wolałabym to jakoś przeżyć...
Catti - trzymamy kciuki bardzo mocno za G. cały czas Ale ja już się nauczyłam, że zawsze jest jakieś wyjście - jak nie przez drzwi to przez okno - wiec czy teraz sie dostanie czy nie to i tak będzie dobrze
A ja nie wiem kiedy moja sytuacja się rozwiaże... We wtorek idę złożyć podanie i będę liczyc ze bez względu na wynik rozpatrzą je szybko bo do końca września musiałabym się zapisać do tej szkoły i musielibyśmy załatwić kredyt studencki jakby było trzeba... No cóż - cokolwiek będzie będzie dobrze.
Sensitive - jak mi wytłumaczysz gdzie widziałaś tą sukienkę, podasz rozmiar, wyślesz zdjęcie i przelejesz pieniażki to mogę Ci ją kupić (oczywiście jeśli nadal będzie w sklepie) Jaka to firma? I pochwal się tym zdjęciem
J. teraz obiera ziemniaki, zaraz zajmą się obiadem z moim bratem. A ja wracam do łóżka... _________________
|
|
|
|
|
|
|
|
OJ Isieńko Ty to rzeczywiście masz "szczęście" mam nadzieję, ze jednak uda Ci się coś z tą szkołą załatwić i nie będziesz musiała z niej rezygnować....wiadomo kurs fajna rzecz, ale porządne studia to podstawa trzymam kciuki żeby się udało
A ja już pomału zaczynam urlop dzisiaj idę na pół dniówki, jutro to samo a od środy wolne :)wiecie, że nie miałam tyle wolnego odkąd w ogóle zaczęłam pracować _________________
|
|
|
|
|
|
|
|
A ja nas pakuje... Myślałam, że już się pogodziłam z sytuacją ale dziś mi aż niedobrze ze stresu. Jutro idę złożyć podanie, dowiedzieć sie o szkołę policealną i kredyt studencki... Oj, tylko czy ja dożyje do jutra?...
Sensi - jeszce dopiszę do poprzedniego posta - ja doskonale rozumiem, że ślub w tej sytuacji nic dla Ciebie nie zmieni bo i bez niego jesteście dla siebie najważniejsi. Ale Catti ma rację - dla niektórych dopiero obrączka cokolwiek zmienia i daje Wam jakiekolwiek prawa - np powiem, że moja 'tesciowa' mówi znajomym że J. 'mieszka z koleżanką', mimo że wie jak poważny jest nas zwiazek, jakie mamy plany i że ja jestem dla Niego ważniejsza niż ona...
Dobra, wracam do pakowania. Rodzice pojechali do sądu - dziś ogłoszą wyrok - zn. rozstrzygnie sie czy prawnie wypadek był winą ojca czy jego firmy i czy dostanie odszkodowanie... A jak wyrok będzie niepozytywny to trzeba pomyśleć o odwołaniu... Duuuuużo nerwów ostatnio... _________________
|
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnio wpadalam do Was tylko na czytanie, bo nie mam zbyt wiele czasu, a i niezbyt przyjemnie czytac, ze prawie wszystkie macie jakies klopoty.. To ja z moim brzuchem, stresem zwiazanym z deklaracja maturalna (swoja droga wywolanym przez Sensitive) i problemami zdrowotnymi M. jestem jeszcze w dobrej sytuacji.
Aniolku, bardzo milo, ze Tobie sie uklada i w koncu bedziesz mogla odpoczac To bardzo wazne, bo bylas chora a przed Twoim Najwazniejszym Dniem nalezaloby odpoczac
Isiu, masz bardzo dobre nastawienie, mimo tych wszystkich klopotow, wiec wszystko na pewno sie ulozy, a stres tu nic nie pomoze Dobrze tez, ze jestes nastawiona na wszelkie ewentualnosci, ale i tak trzymam mocno kciuki za powodzenie ze studiami, bo to dosc wazna kwestia.
I jak zwykle mam wrazenie (z calym szacunkiem), ze Twoja mama namieszala, bo to pewnie glownie ona chciala Cie wysylac na leczenie.
Wiem, ze pewnie masz inne zdanie, tylko sobie wyrazam opinie.
Catti, u G. tez nieciekawie, ale pomysl w ten sposob, ze jezeli on mial szczegolowe i trudne pytania, to inni prawdopodobnie tez takie mieli i nie on jedyny nie byl przygotowany na taki dziwny obrot sytuacji. Prawdopodobnie znakomita wiekszosc byla negatywnie zaskoczona i pytaniami, i wlasnym wynikiem - to daje nadzieje, ze wcale nie jest tak zle i na tym tle G. mogl wypasc calkiem przyzwoicie.
A przynajmniej ja tak mysle
Sensitive, co do kwestii, czy obraczka cos zmienia, czy nie - po czesci zgodze sie z Toba, ze chodzi oczywiscie o uczucie, zaufanie, jakim sie darzycie, staz i podobne rzeczy, ale z drugiej strony obraczka sprawia, ze w swietle przepisow masz jakiekolwiek prawo do swojego partnera. Podobnie moim zdaniem pierscionek zareczynowy cos zmienia, bo patrzac z perspektywy obyczajow jestescie sobie przyrzeczeni oficjalnie.
U mnie co prawda nie ma problemu typu 'nie zblizaj sie, bo nie nalezysz do rodziny', ale dla mnie osobiscie to jest problem - wiem, ze gdyby mnie stalo sie cos powaznego, to teoretycznie M. nie moglby mnie odwiedzic w szpitalu na oddziale intensywnej terapii, bo nie ma miedzy nami zadnego pokrewienstwa ani spowinowacenia. Chyba, ze trafilby na mila pania pielegniarke. A na pogrzeby / wesela nie chodzimy razem, bo nie znamy dobrze swoich rodzin, a ja uwazam, ze to w sumie nie wypada - pomijajac rodzicow i brata M., jestem dla jego rodziny obca dziewczyna. I dla mnie osobiscie (podkreslam) to problem.
Tosiu, trzymaj sie cieplo i zdrowiej! _________________
edytowany: 2 razy | przez egocentric | ostatnio w dniu: 22-09-2008 13:48
|
|
|
|
|
|
|
|
DOBRE WIESCI!
Więc tak: Tomek już zdrowy, ja juz powoli dochodze do siebie, Dawida tak całkiem (jeszcze) nie wzieło... Więc choroba przeszła (prawie).
Dziś kupiliśmy garnitur... (bez komentarza) i buty (tu też nie chciałam komentować) prawie mnie przy tym szlag trafił! ...te nie, bo nie ładne, te nie bo się błyszczą, te nie bo nie, te nie bo coś tam, te miał mój kolega, te też jakoś nie leża... jak juz znaleźliśmy (po 4 godz) fason ktory przypodobał się mojemu D. to.... nie było nigdie rozmiaru!!! nogi mi prawie w d... wchodza... a ja juz nie miałam czasu kupić sobie butów, więc w środe jade SAMA!!! nie zniosła bym kolejnego 4 godzinnego latania po sklepach!
pozdrawiam i uciekam do małego papapa _________________
|
|
|
|
|
|
|
|
Tosiu, wybacz ale jak czytałam Twoją realcję o poszukiwaniu butów dla Pana Młodego
Mam nadzieję, że Tobie pójdzie łatwiej
Ego, to że inni mieli problemy wcale nie jest pocieszeniem... bo nic to nie zmienia. W tym egzaminie jest próg i koniec...może się nikt nie dostać...w opolskim nieoficjalnie nikt się nie dostał, a na adwokacją np w Krakowie dostało się ponoć 14 osób na 180...więc szkoda gadać, chyba żadno z nas się już zbytnio nie łudzi...ale za rok też jest szansa...
A ja dzisiaj połowę dnia w pracy zajmowałam się Michałkiem z Domu Dziecka... Jejku co za cudowny dzieciaczek! Ma 5 miesiecy i z racji tego, ze nie było przy nim bliskich co chwilę ktoś z personelu do niego zaglądał
NIE ROZUMIEM i NIGDY NIE ZROZUMIEM... jak można zaniedbywać, bić, nie chcieć takiego Cuda?? Jak?? Nie mieści mi się to w głowie...
Poza tym, nie do końca rozumiem sytuację, że tak wiele małżeństw nie może mieć własnych dzieci, a takie skarby marnują się w domach dziecka... Coś jest nie tak... _________________
"Szczęście nie zawsze ma uśmiech na twarzy.Szczęście to także łzy,to głos,który chce się słyszeć chociaż na moment. Nieważne, czy to szczęście trwa godzinę, minutę czy moment. Najważniejsze,że potrafię nadać mu imię.......Twoje imię."
edytowany: 2 razy | przez CattiBrie | ostatnio w dniu: 22-09-2008 15:40
|
|
|
|
|
|
|
|
Wybacz, Catti, nie wiedzialam, ze efekty zaleza od przekroczenia jakiegos progu.. Sadzilam predzej, ze odbywa sie to podobnie jak przy wszelakich rekrutacjach - jesli poziom jest niski, to jest niski i koniec. W kazdym razie wspolczuje, wiem jak zawodzi sie samego siebie. Ale jeszcze trzymam kciuki za te niewielka szanse.
Tosiu, mnie Twoja relacja tez wydala sie nieco komiczna, choc wyobrazam sobie, ze moglas byc tak zniecierpliwiona, ze wcale nie bylo Ci do smiechu Ale za rok, gdy bedziecie wspominac slub i przygotowania do niego, to bedzie tylko zabawny epizod _________________
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Tosiu, widzimy, widzimy...
Jakieś 3 godzinki temu wróciliśmy z pogrzebu... Oczywiście nie zabrakło wzruszeń i łez, chociaż muszę przyznać, że podziwiam Panią M. za to, jak się trzymała i ile wiary ma w sobie. Jej mąż odchodził świadomie, ze wszystkimi się pożegnał, a jej powiedział, żeby się nie martwiła o to, czy sobie poradzi, bo on jej "wszystko będzie mówił" i cały czas z nia będzie. Po prostu mało slyszałam bardziej wzruszających rzeczy...
Na pogrzebie było mnóstwo ludzi. To był naprawdę wyjątkowy człowiek, pomagał każdemu, z każdym żył w zgodzie. Naprawdę... Nie chcę mówić o osobistych sprawach, ale mi też kiedyś bardzo pomagał.
G. pojechał ze mną i suma sumarum tata wziął nawet dla nas wspólny pokój Wciąż jestem w szoku. Z osobnymi łóżkami, ale mimo wszystko... Zresztą i tak spaliśmy na jednym (ale było wąskie!). Myślę, że przy takiej okazji nikt nie ma ochoty na nic "więcej" niż po prostu przytulenie. Zresztą ja się denerwowałam i nie mogłam spać, dlatego pół nocy gadałam do G., a on próbował mnie jakoś utulić... Co ja bym bez niego zrobiła
Co do ślubu - na razie go nie planujemy ze względu na czynniki niezależne od nas, ale myślę, że to nie zmienia BLISKOŚCI, jaka jest między nami. To nie jest kwestia formalności, a bardziej uczucia no i czasu, jaki ze sobą jesteśmy... Nie dziwię się, że nie wypada, żebyśmy np. u rodziny spali ze sobą. Chodzi bardziej o to, że w ważnych i trudnych chwilach w naszym życiu, potrzebujemy siebie nawzajem i mamy do tego prawo. Pogrzeb bliskiej osoby to bardzo smutna i niełatwa sytuacja i był mi potrzebny mój Mężczyzna obok, żeby pomógł mi ją przetrwać. Wiadomo, że na początku, powiedzmy po roku czy dwóch jeszcze wyglądało to trochę inaczej, ale teraz czuję, że on jest moją RODZINĄ i musimy być razem.
Zresztą pana, u którego byliśmy na pogrzebie, G. też znał. Wiadomo, że jeśli większość rodzinnych uroczystości spędzaliśmy razem, a poza tym często przebywał u mnie w domu, to poznał większość mojej rodziny. Swoją drogą nie wiem, czy G. nie zna jakiejś naprawdę bliskiej mi osoby... Chyba nie. _________________
Miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało.
Paulo Coelho
Dobrze jest mieć głowę otwartą, ale nie do tego stopnia, żeby mózg wypadł na ziemię.
Lawrence Ferlinghetti
|
|
|
|
|
|
|
|
Ego, daj spokój...nie mam Ci czego wybaczać. Ten egzamin to porażka, robią wszystko, aby zamknąć drogę młodym, a sobie nie robić konkurencji...widać, że skutecznie im to wychodzi. Przykre to, ale prawdziwe...
Przykro mi, że względu na G. - tak bardzo chciał się dostać. Dla mnie i tak jest najlepszy i zasłużył na to żeby się dostać na tę aplikację, wiem ile włożył w to pracy, nerwów i cierpliwości. Wiem, jak bardzo jest bystry i inteligentny, wiem, że sprawdziłby się w tym... To nic nie zmienia w egzaminie, ale jest ważne! Jeśli się nie uda...to może za rok? Dalej mu będę kibicować
Tosiu, wierzę, że pewnie Cię w sklepach trafiało, ale ważne, że dziś się z tego śmiejesz
A suwaczka Ci zazdroszczę...ale u mnie też nie najgorzej, bo już jest 10 miesięcy... o kurczę, właśnie zauwazyłam że suwaczek się nie przesunął ale może się poprawi.
Sensi, doskonale Cię rozumiem... Dla mnie G. też jest moją Rodziną, mimo, że oficjalnie jej nie tworzymy... Jednak naprawdę, niektórzy, niejednokronie najbliżsi ,tego nie rozumieją do końca i uważają, że bez ślubu to nie to samo... i póki nie mam obrączki na palcu to mniej się potrzebujemy...dla mnie to absurd, bo nie złoty krążek świadczy o bliskości... ale cóż, są różni ludzie i różne podejścia
Aniołku, jak się czujesz kilka dni przed WASZYM dniem? Mam nadzieję, że zdrówko dobre...aaa...słychałam pogody i zapowiadają zdecydowaną poprawę
A ja dziś kolejny dzień spędziłam z tym Maluchem o którym wczoraj pisałam...Dowiedziałam się, że najprawdopodobniej ma uregulowaną sytuację prawną i pójdzie do adopcji...cieszę się, że tak to wygląda. Mam nadzieję, że szybko znajdzie kochających rodziców... bo ja się w nim już zakochałam Nie mogłam stamtąd wyjść _________________
"Szczęście nie zawsze ma uśmiech na twarzy.Szczęście to także łzy,to głos,który chce się słyszeć chociaż na moment. Nieważne, czy to szczęście trwa godzinę, minutę czy moment. Najważniejsze,że potrafię nadać mu imię.......Twoje imię."
edytowany: 2 razy | przez CattiBrie | ostatnio w dniu: 23-09-2008 10:16
|
|
|
|
|
|
|
|
Ego - co do Twojej opinii o roli mojej mamy w tym wszystkim to zgadzam się że wybrała na te wizyty nie najlepszy moment, ale co się stało to się nie odstanie. I tak bardzo mnie zaskoczyła swoim podejściem do zaistniałej sytuacji - chyba pierwszy raz czuję że jest na prawdę po mojej stronie i że (w tym akurat momencie) akceptuje mnie z moimi problemami.
Co do tego co Ci przeszkadza w braku 'prawnej przynależnosci' to muszę przyznać ze to jest główny powód dla którego 'śpieszy mi sie' ze slubem - wkurza mnie, że jakby J. sie kiedyś coś stało byłby na łasce matki bo ja nie mam do niego żadnych praw...
A co do chodzenia na rodzinne uroczystosci - my niedawno mieliśmy ślub jego brata, teraz będzie ślub mojej kuzynki - no i oczywiscie chodzimy razem. Po pierwsze nudzilibysmy sie osobno, po drugie nasze rodziny nie są zbyt 'rodzinne' więc sami nie znamy 90% ludzi
Aniołku - trzeba Ci przyznać, ze jeżeli wierzyc prognozom pogody, to akurat na Wasz ślub będzie ślicznie
Tosiu - u mnie kupno butów J. (i spodni) zawsze tak wygląda - w tych dwóch kwestiach jest straaasznie wybredny Ale z calą resztą gaderoby nie ma najmniejszych problemów
Ja byłam dziś złozyć podanie na uczeni i kupiłam sobie cieplejszą kurtkę na jesień (i szalik dla J.) - nie ma marznięcia
A tak a propos jesieni, ciepła itp to właśnie ja też jestem chora - dziś mnie złamało już zupełnie... A jutro wizyta w poradni leczenia bólu - trzeba się będzie na nią jakoś zwlec bo - o ile myślałam, ze już nic nie jest w stanie dać mi nadzieji - to ta poradnia mi ja dała i leczenie tam jest najważniejszym punttem w moim harmonogramie
Czy coś jeszce? Bo ja wiem - wróciliśmy do Krakowa, nie miałam jeszcze siły rozpakować pudeł więc nadal zajmują główny punkt pokoju. Poprzedniej nocy nie przespałam z nerwów, brzuch mi daje do wiwatu więc grzecznie przed posiłkami pije wodę mineralną - Zubra (i nawet mi to paskudztwo zaczęło smakować ). No i muszę namówić J. zeby przedzwonił do tej szkoły policealnej dowiedzieć się co, jak i do kiedy, no i dowiedzieć się o ten kredyt studencki - ja z tą chrypką sobie raczej nie pogadam
To całuję Was wszystkie i postaram się jutro znów odezwać :* _________________
|
|
|
|
|
|