
|
 |
|
|
|
|
Witam was serdecznie jak milo sie slyszy ze niektorym z nas sie udaje  i nosza upragniona fasolke.Ja mam dzs 17dc z moich obliczen wyszlo ze wczoraj mialam najlepszy dzien  moja tempka wczoraj byla36.8 a dzis juz spadla na 36,4.Mam29 dniowe cykle przytulalismy sie z moim mezusiem od 11dc do 16dc ciekawe czy cos nam tam zaowocuje? boli mnie caly czas prawy jajnik ale na, to czy cos zdzialalismy musze jeszcze poczekac.Mam tylko male pytanko czy to normalne ze po dniach owu tempka tak spada?bo jasli doszlo do zaplodnienia niepowinnam miec caly czas jednakowej tempki  ? prosze o jaka kolwiek odpowiec dziekuje bardzo

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Keti31, chcialabym sie Ciebie o cos zapytac... mam nadzieje, ze sie nie pogniewasz... w ktore dni przytulalas sie z mezem? Czy to bylo codziennie? czy co dwa dni?
Pytam, bo kazde zródla inaczej podaja, kiedy powinno sie przytulac z partnerem, zeby byl z tego piekny OWOC
Z góry dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam... _________________
"Dziecko jest miłością, która stała się widzialna"
edytowany: 2 razy | przez Tea34 | ostatnio w dniu: 21-09-2008 15:19

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Dwa dni przed owulka mielismy post a potem nasze przytulanki byly codzinnie wieczorem  .Tez dozo czytalam na ten temat i powinno sie przytulac co,drogi dzien ale my niemoglismy sie oprzec no i nas ponioslo  dlatego niewiem czy cos z tego zakwitnie bo za czesto tez niejest wskazane.My staramy sie juz 7mies i nic  ,a jak jest z ta tempka ona wzrasta jesli doszlo do zaplodnienia czy najpierw spada a po jakims czasie znowu wzrasta???no i kiedy powinno to nastapic chodzi mi o te tepke?dzieki za odpowiec

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
hej! Rzadko piszę, ale śledzę wasze wypowiedzi co jakiś czas.Wszystkim zafasolkowanym gratuluje!
Keti31 ja już próbowałam wszystkiego-co 2 dzień, codziennie, tylko w dni płodne, przed dniami płodnymi tak jak lekarz doradzał i nic.
Nie wiem już co robić i jak przestać myśleć...

|
|
|

|
 |
|
|
|
|

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Troche mnie nie bylo, zmagałam sie ze soba i swoimi myslami. Uświadomilam sobie wiele rzeczy. Na razie jest ok, upadlam i podniosłam sie. Nie mam pojecia jakie Bog ma wobec mnie plany. Mam róźne myśli raz ze kiedys sie uda, a innym razem ze moze nigdy. Zobaczymy jak to bedzie. Musze nauczyc sie cierpliwosci. Pewnie jeszcze nieraz bedzie mi ciezko, ale postaram sie byc dzielna.
justyna26 czy bylas u lekarza? co Ci powiedział? czy możesz przypomniec swoja historie... jesli oczywiscie chcesz o tym mowic. _________________
Samo czekanie jest nadzieją. Czekam, a więc mam nadzieję. Gorzki smak nadziei.
edytowany: 2 razy | przez MORELKA27 | ostatnio w dniu: 21-09-2008 17:15

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
A ja juz trace wogle nadzieje  staramy sie niemyslimy o tym by sobie niezaszkodzic nic juz nie dziala  To zalerzy chyba od tego jaka jest wola Boska aby nas obdarzyc macierzynstwem  Moze to ze sie modle codziennie o fasolke cos pomorze i wkoncu Bog mnie wysluch .........Nas wszystkie

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Wszystko to zalezy od Boga. Same nic uczynic nie możemy. _________________
Samo czekanie jest nadzieją. Czekam, a więc mam nadzieję. Gorzki smak nadziei.

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Justyna - bardzo Cię proszę, nie załamuj nam się tutaj. Głowa do góry i opowiedz nam jak możesz, co lekarz mówi na to, że to tak długo trwa??? _________________

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
dziewczyny czy wzdecia na początku ciazy to normalne?? Mam wzdecia gazy i czesto mi sie odbija i cały czas jestem głodna Heh we wtorek ide do lekarza Chce to usłyszec bo nie uwierze  _________________

|
|
|

|
 |
|
|
|
|
Witam milutko czytających...
Mnie już żyć się dziewczyny odechciewa... To ciągłe wyczekiwanie na fasolinkę... Moja osoba już buntuje się nawet przeciwko Bogu... Bo nie mogę na to patrzeć - jak niewłaściwe osoby - zachodzą w ciążę - od tak sobie... Co to za sprawiedliwość na tym świecie... Jak Bóg może do tego dopuszczać... Same zresztą zapewne widzicie! Ostatnio w moim mieście widzę pełno dziewczyn w ciąży - łzy tylko się cisną na swoją myśl... Może nie jest mi pisane zostać mamą... już sama nie wiem... Mam dość zastanawiania się nad tym - nie mam sił już!... Tak ostatnio wpadam w doła że, już mi wszystko jedno. To życie jak dla mnie jest straszne - od kąd tylko pamiętam... Czytając, śledząc - wasze wpisy - podziwiam niektóre osoby za ich postanowienia, tak dobre podejście z miesiąca na miesiąc... ja już tak nie potrafię... zazdroszczę tym - co jeszcze mają siłę...
Kochane staraczki - wierzę w was że, wam się uda - napewno się uda... Zasługujecie na to...-jesteście takie miłe, dobre.
Mnie już nadzieja odeszła...
Dziś nawet fajny wiersz znalazłam - i przeczytając go - coś mną w duszy uderzyło jak by dotyczył mojej osoby...
oto on:
OD DAWNA STAŁA SOBIE, CHUDA I BLADA, W BIAŁYM STROJU...
NIKT SIĘ NIĄ NIE INTERESOWAŁ. W KOŃCU ZAPYTAŁAM: - KIM JESTEŚ?
ŚMIERĆ!!! POWIEDZIAŁA I ODESZŁA, ZOSTAWIAJĄC MNIE, BYM
ŻYŁA UMIERAJĄC!...
Przepraszam dziewczyny że, tak nudzę (piszę), ale już mnie nic chyba nie ucieszy...  _________________ Nadzieja - jak nieśmiertelnik...
To blady kwiatek, ale nie więdnący nigdy...

|
|
|